Winnica Świdnicka – winnica pana Ryszarda

Francuski Gąsiorek, o którym pisaliśmy tutaj, wyrasta na jedno z ciekawszych miejsc na winiarskiej mapie Krakowa. W ramach czwartkowych, kameralnych degustacji odbyła się prezentacja Winnicy Świdnickiej. Historia winnicy zaczęła się pięknie, 7 lat temu Jolanta i Ryszard Gutowie, spełniwszy się w branży lakierniczo-motoryzacyjnej postanowili spróbować czegoś nowego. Historia jakich wiele, wielokrotnie mieliśmy okazję czytać o przygodzie z winnicą w Toskanii czy Prowansji. To, że takie rzeczy dzieją się także tuż obok, niemal na naszych oczach warte jest zastanowienia.

Pierwsze lata to okres eksperymentów: “Winnica powstała w 2004r. w Makowicach (gmina Świdnica) zajmując początkowo obszar 40 arów. W pierwszych latach działalności teren obsadzany był wieloma różnymi odmianami winorośli, jednak w miarę zdobywania doświadczeń, wyselekcjonowane zostały te, które najlepiej przystosowane są do miejscowych warunków. Na kolejnych działkach pojawiały się też nowe odmiany. Dziś winnica zajmuje już obszar 3,65 ha i usytuowana jest na czterech działkach o zupełnie różnych właściwościach gleby.” Obecnie ilość wytwarzanego wina jest niewielka, rocznie 700 litrów. Pełną zdolność produkcyjną winnica planuje osiągnąć za dwa-trzy lata, kiedy będzie wytwarzać 30 000 litrów rocznie, co pozwoli przestawić działalność hobbystyczną na dochodowe przedsięwzięcie.

bia-e - pinot blanc

Podczas degustacji mieliśmy okazję spróbować 5 win: “Białe”, “Rose”, “Malgo”, “Czarne” i wino-niespodzianka. Pan Ryszard przy winifikacji ogranicza swoje działania do minimum, co ma blaski i cienie. Wina są nieoczywiste, wymagają więcej czasu i wysiłku by je poznać i polubić. Ciekawostką jest, że butelkowane są jako bezrocznikowe.

czerwone - malgo

Białe” to lekkie Pinot Blanc, w nosie agrestowe, w ustach ma sporo ciała i kwasowości, w końcówce wyczuwalny biały pieprz. Wino zrównoważone, przyjemnie zaskoczyło jakością. “Rose”  powstało z Pinot Noir w wyniku pięciodniowej maceracji na zimno. W nosie malinowe, w ustach nieprzekonujące, przynajmniej dla mnie. Podobnie “Malgo” to nie moja bajka, chociaż ten blend szczepów Leon Millot, Marechal Foch i Gołubok smakował pozostałym uczestnikom degustacji, idealnie pasując do wędzonych śliwek zapieczonych w boczku.

czarne

Dwa ostatnie wina zrobione zostały ze szczepu Gołubok, pochodzącej z Ukrainy hybrydy Alicante i Cabernet Sauvignon, cechującej się wysoką mrozoodpornością (nawet do -26℃), jagody mają silnie barwiący, ciemnogranatowy sok. “Czarne” to wino o zdecydowanie ciemnej barwie, ciekawe choć nie każdemu będzie się podobał atakujący zapach kiszonej kapusty z kminkiem. Winem-niespodzianką było “Czarne” w wersji bardzo naturalnej. Wino niefiltrowane, świeżo zabutelkowane – intrygujące i niejednoznaczne.

niespodzianka

Polskie wina pasują do polskiego jedzenia, niby truizm, ale warto się przekonać samemu. “Białe” dobrze smakowało z białymi serami od “baby” spod nieodległej Hali Targowej, wędzone śliwki pieczone w boczku w ładnie harmonizowały z winami czerwonymi. Przy “Malgo” niektórym zamarzyła się sarnina, może kiedyś przy innej okazji😉

Polskie jedzenie zdobyło już międzynarodowe uznanie, przyszedł czas na polskie wina!

sery

MŁ – w degustacji uczestniczyłam na zaproszenie organizatora – sklepu “Francuski Gąsiorek”

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s