Nie taki straszny ten HalloWine …

Halloween pojawił się w naszej nadwiślańskiej kulturze  już kilkanaście lat temu, HalloWine to zupełnie nowa tradycja. Zbieżność nazw jest nieprzypadkowa, obie odnoszą się do święta zmarłych. Podczas pogańskich obrzędów z których wywodzona jest tradycja Halloween czczono i zapraszano do domów duchy przodków, złe duchy zaś odstraszano. HalloWine to wprawdzie tylko kiermasz dóbr doczesnych, bez transcendentnych odniesień, za to sprzyjający spotkaniom, a cóż jest milszego niż spędzać czas przy winie i jedzeniu w towarzystwie bliskich i znajomych. Nie udało się odwiedzić wszystkich stoisk, przy kilku odbyłem ciekawe rozmowy i spróbowałem wielu świetnych produktów, przedstawiam je w kolejności chronologicznej. To oczywiście nie wszyscy wystawcy, były również sery górskie (austriackie), przysmaki węgierskie, litewskie i włoskie, tradycyjny chleb, oscypki, wędzone ryby, różne piwa, wyroby rzemieślnicze.

AUSTROVIN – firma wielce zasłużona dla promocji win austriackich, największy, mający najszerszą ofertę importer z tego kraju. Na stoisku dobre zweigelty i blaufränkische w przystępnych cenach, pełna i bardzo zróżnicowana oferta w sklepie internetowym Austrovin.

SUPRA to firma rodzinna sprowadzająca coraz bardziej modne wina z Gruzji, a konkretnie kilkanaście win z Korporacji Kindzmarauli, zrzeszającej 300 właścicieli małych winnic. Wśród nich czerwona półsłodka Chwanczkara, jedno z najbardziej znanych win gruzińskich, ulubione przez Józefa Stalina, a także Rkatsiteli, Kindsmarauli, Saperavi i inne. Wina dostępne w sklepie internetowym Wino z Gruzji.

SMAKI GRECJI, właściwie powinno być “przysmaki Grecji”, bo oprócz kilkunastu win była grillowana papryka, suszone pomidory w oleju słonecznikowym, kapary w zalewie, pasta sezamową tahini, oliwa, oliwki, delikatna w smaku sól morska, wszystko dostępne w sklepie internetowym Smaki-Grecji.

Krakowska WINNICA od dłuższego czasu promuje wina słowackiego producenta Chateau Topoľčianky, wśród nowości musujący Sekt (75% Chardonnay, 25% Pinot Noir), słodkie Ladove vino  (Rizling vlasky), były także znane wcześniej wina czerwone Frankovka Modra, Rulandske Modre, Cabernet Sauvignon, Alibernet,  Neronet, różowe Cabernet Sauvignon, z białych Devin, Muscat Moravsky, Sauvignon, Rulandske Sede. Pełna oferta, nie tylko win słowackich, w sklepie przy ul. Kazimierza Wielkiego 124.

FIGA i JASIOŁKA, dwóch producentów z Podkarpacia, zawsze występują w parze. Gospodarstwo Figa to kozy, kozy, kozie sery: farmerski naturalny lub smakowy (z pieprzem, z kozieradką o niezwykłym orzechowym-bardziej-niż-orzechy smaku, z jałowcem o zwykłym smaku jałowcowym ), twarożek, bryndza. Smakowitą nowością był ser kozi długodojrzewający. Jasiołka produkuje wędliny tradycyjne o zupełnie naturalnym, niepoprawianym smaku: kabanos, różne kiełbasy, boczek, szynka, schab, ale też kiszka, pasztetowa, salceson.

WINA BUŁGARSKIE przyjechały do nas via Dolny Śląsk, po raz pierwszy w Krakowie. Ciekawa oferta, kilka autochtonicznych odmian (m. in. mavrud), niestety przy tej niskiej temperaturze wina te nie miały szans na pokazanie pełni swych walorów. Uwagę zwracało wino różane (słodkie), o aromacie którego nie powstydziłyby się najintensywniejsze perfumy. Zalecane jak dodatek do drinków. Wina dostępne w sklepie internetowym Wina-bulgarskie.

WINNACJA to kolejny krakowski importer.  Na stoisku wina rumuńskie z Winiarni Prince Stirbey, austriackie  (z Weinviertel) od Josefa Beyera  oraz polskie od Płochockich. Wszystkie warte uwagi, pełna oferta  w sklepie przy ul. Lipowej 6E. Miło było słyszeć od turystów wiele ciepłych słów (jak najbardziej zasłużonych!) pod adresem win polskich. I zawsze wzrusza mnie opowieść o pięknej księżniczce i mądrym baronie (o historii Prince Stirbey pisałem już kiedyś).

Pomiędzy stoiska z winami bułgarskimi i Winnacji były wystawiono świetne bułgarskie pasty z papryki, pomidorów i bakłażana zmieszanymi w różnych proporcjach i o różnym stopniu pikantności. Niestety przegapiłem kto te pychoty wystawiał (może ktoś wie?).

To oczywiście nie wszyscy wystawcy, były również sery górskie (austriackie), przysmaki węgierskie, litewskie i włoskie, tradycyjny chleb, oscypki, wędzone ryby, różne piwa, wyroby rzemieślnicze.

Jako zupełnie nieoczekiwany bonus kiermasz przyniósł odpowiedzi na dwa ważkie pytania. Pierwsze – czy w końcówce października można spodziewać się załamania pogody? Tak, oczywiście –  nawet jest to bardzo prawdopodobne. Obserwowaliśmy pełną gamę zjawisk meteorologicznych, od słonecznego babiego lata w czwartek do 10-centymetrowych opadów śniegu w sobotę nad ranem. Chwała organizatorom za obszerny namiot, bez niego nie byłoby zabawy. Drugie pytanie ma również wymiar praktyczny – ile czasu trzeba przeznaczyć na te przyjemności? Pierwsza, 15-minutowa wizyta na kiermaszu wystarczyła żeby zobaczyć stoiska, niemal ci sami wystawcy co zwykle, bez fajerwerków. Druga, dłuższa wizyta  pokazała, że warto zwolnić, zatrzymać się – tylu tu ciekawych ludzi i tyle smacznych produktów. Drogą prostego eksperymentu wyznaczyłem więc optymalny czas jaki należy spędzić na kiermaszu, czyli gdzieś tak pomiędzy 15 minutami a połową dnia😉.

Do zobaczeni już w grudniu, kolejna impreza z cyklu “Nieustający Festiwal Spowalniania Czasu” czyli Gwiazdka Leniwców odbędzie się 20-23 grudnia w Domu Polonii przy Rynku Głównym w Krakowie.

One thought on “Nie taki straszny ten HalloWine …

  1. Pingback: Rok 2012 w Krakowie « Wino w Krakowie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s