Burgundia turystycznie

Weekendowy wyjazd do Burgundii szlakiem winno-serowym przyniósł wiele wrażeń i kilka refleksji. Historia regionu sięga tradycji germańskiego plemienia Burgundów, którzy w czasach Cesarstwa Rzymskiego osiedlili się w Dolinie Rodanu a następnie utworzyli Królestwo Burgundii. Te tradycje są wciąż żywe i widoczne po przekroczeniu granicy departamentu.

Bez dużej przesady można powiedzieć, że Burgundia opanowana jest przez angielskich turystów, co wywarło silny wpływ na ofertę turystyczną – nawet napisy na hotelach/restauracjach brzmią bardziej z angielskiego niż z francuskiego (co rzadko zdarza się we Francji). Równie silnie wpływy brytyjskie odbijają się na poziomie cen, zdecydowanie wyższych od przeciętnej dla francuskiej prowincji. I nawet pogoda wydaje się być brytyjska. Poranny leniwy deszcz, potem lekko speszone słońce walczy z grubą masą chmur, by pod wieczór znów zwyciężyły opady. Z hotelowego basenu raczej nie ma się szans skorzystać.

Normą we Francji jest dobrze przygotowana informacja turystyczna. Na tym tle Burgundia wyróżnia się pozytywnie, materiały informacyjne są powszechnie dostępne, bogate i ciekawe. Jednak studiując foldery reklamowe należy zachować daleko idącą ostrożność, często pod pojęciem „Château” kryje się jedynie bogatszy folwark pomiędzy winnicami, a nie jakby się mogło wydawać zamek z prawdziwego zdarzenia. To samo dotyczy innych miejsc polecanych jako „warte odwiedzenia”.

Dla miłośników wina Burgundia jest krainą marzeń, co rzeczywistość nieco weryfikuje. Dostęp do winnic jest ograniczony, tylko część wytwórni jest przygotowana na przyjęcie turystów, w większości miejsc trzeba być umówionym z wyprzedzeniem. Dalekie to do gościnności i dostępności znanej chociażby z Alzacji. Za to dostępne bez ograniczeń są malownicze miejscowości położone pomiędzy winnicami w wyższe partiach wzgórz. Przy podróżowaniu autem trzeba uważać na stada owiec przekraczających drogę podążając za swoimi pasterzami.

Oprócz winnic miejscową atrakcją są wytwórnie serów. Jedną z nich udało się odwiedzić, można tam przyglądnąć się produkcji, a także pogłębić wiedzę oglądając specjalnie przygotowane dla zwiedzających filmy. Dobrze wyposażony sklepik oferuje oprócz serów  inne produkty regionalne: musztardę w wielu smakach, ciasta, ciasteczka, konfitury. Warto skusić się na degustację serów, dostajemy talerz z serami, do tego kieliszek miejscowego wina. Wszystkie sery są szczegółowo omówione i zostaje podana kolejność ich jedzenia, co dla laika w tym temacie jest nowością.

Chętnym, którzy chwilowo nie mogą pojechać do Francji, a chcieliby zostać ambasadorami Burgundii polecam zestaw  filmów edukacyjnych przygotowanych przez Le Bureau Interprofessionnel des Vins de Bourgone (BIVB) Discovering Burgundy Wines.

3 thoughts on “Burgundia turystycznie

  1. Miło jest, gdy ktoś czyta wpisy na WwK, jeszcze bardziej gdy poświęca im sporo uwagi. Mniej miło, gdy komentarze rozmijają się z zarówno z tekstem jak i z prawdą.
    Zapis wrażeń z weekendowego wyjazdu turystycznego (nie enoturystycznego!) jest z natury rzeczy wycinkowy i subiektywny, związany z czasem i miejscem. Burgundia oglądana w innym miejscu, innym czasie lub przez inną osobę z pewnością wygląda inaczej. Kilkadziesiąt takich migawek utworzy mozaikę dobrze oddającą rzeczywistość, wolę taki mieniący się odcieniami obraz od jedynej słusznej “prawdy” podawanej przez AS.
    Zdaniem historyków Burgundowie byli ludem germańskim (ściślej wschodniogermańskim), podobnie zresztą jak większość ludów zamieszkujących północną i środkowo-północną Europę, w tym Skandynawowie.
    Burgundowie tworzyli odrębna państwowość, źródła historyczne potwierdzają istnienie Królestwa Burgundii od końca IV w. do 532 r. (z imienia wymienianych jest 12 królów). Czytelników zainteresowanych historią odsyłam do opracowań tematycznych (tytuły łatwo znaleźć w Internecie). Zaprezentowany przez AS pogląd, że jak się o czymś nie wie to na pewno nie istnieje przestał być popularny gdzieś tak we wczesnym średniowieczu.
    Domaine to posiadłość ziemska a chateau to zamek lub dworek, i w takim znaczeniu określenie to zostało użyte w tekście.
    Podtrzymuję zdanie, że ceny w Burgundii są “zdecydowanie wyższe od przeciętnej dla francuskiej prowincji”, w tekście nie ma odniesienia do cen w innych miejscach turystycznych.
    Określenie “pogoda brytyjska” funkcjonuje w języku polskim i jest powszechnie zrozumiałe, słowa że “w Burgundii pogoda jest burgundzka” pewnie wejdą na stałe do kanonu współczesnej myśli polskiej, obok takich perełek jak “jestem za a nawet przeciw” noblisty Lecha Wałęsy lub bredzenia o białym które jest białe a czarnym której jest czarne innego klasyka gatunku.
    Podtrzymuję zdanie, że dostępność winiarni (dla turysty “z ulicy”, bez wcześniejszego umawiania się) jest większa w Alzacji niż w Burgundii.

    • W istocie rzeczy, popełniłem błąd pisząc, iż “królestwo Burgundii” nigdy nie istniało. Mea culpa. Błąd rzeczony wziął się z faktu, iż żaden z diuków Burgundii nie dostąpił nigdy godności królewskiej. Nadanie korony zależało od prerogatyw papieskich. Żaden zaś papież nie naraziłby się na gniew królów Francji i Niemiec.
      Co do pozostałych uwag nie mam najmniejszej ochoty się spierać. Nie spieram się z ogólnikami. Co do dostępności piwnic przytoczyłem liczby. Możesz się z nimi zgadzać, albo nie zgadzać, ale to już Twój problem, a nie mój, ani tym bardziej statystyk.
      Podejrzewam ponadto, a moje podejrzenia graniczą z pewnością, że gdybyś pił inne burgundy niż Bourgogne, to z dziecinną łatwością zauważyłbyś, iż etykiety, w znakomitej większości, noszą nazwę “domaine”, a nie żaden tam “château”. Jakiej by tutaj nie stosować ekwilibrystyki słownej nt. posiadłości ziemskiej, dworku itp. itd.
      Przyznaję z kolei, iż Burgundia jest o wiele trudniejszą dla turysty “z ulicy” od Alzacji. Ludność zajmuje się tutaj przede wszystkim uprawami winnej latorośli i produkcją win, a nie nieco jarmarczną turystyką typu alzackiego. Nie mnie osądzać co jest lepsze i bardziej interesujące, a co gorsze i mniej dostępne.

  2. Moje uwagi tytułem komentarza:

    1. Plemię Burgundów było pochodzenia skandynawskiego, a nie germańskiego. Pierwsze pozostawione po nim ślady archeologowie odkryli na wyspie Bornholm (Burgundarholm. w owczesnym jezyku Wikingow) na Bałtyku. Stąd nazwa Burgundia.
    2. Pojęcie “Królestwo Burgundii” nie miało nigdy miejsca w historii
    3. Pojęcie “Château” jest nad wyraz rzadko używane w Burgundii, w przeciwieństwie do Bx. W Burgundii używa się pojęcia “Domaine”.
    4. Wynajmując hotel z basenem w istocie rzeczy nie można poznać Burgundii.
    5. Ceny w Burgundii są niższe niż innych regionach turystycznych Francji
    6. Pogoda nie jest “brytyjska”, tylko “burgundzka”, tzn. nad wyraz kapryśna, jakby stworzona dla równie kapryśnego Pinot Noir.
    7. W Burgundii otwartych jest dla turystów ponad 1000 caves ouvertes (zaraz po Bx gdzie jest ich dwa razy tyle), które w ub roku odwiedziło ponad 1 200 000 enoturystow, z czego tylko 30% to byli cudzoziemcy, w tym Anglicy, ale przede wszystkim Japonczycy..

    Można nie być w jakimś miejscu, i pisać o nim. Pisać jednak z sensem, a nie bez sensu.

    Adam Stankiewicz
    VINTRIPS®

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s