Hiszpańska przygoda, czyli spotkanie z Tio Pepe i jego sherry

Jak wiadomo wakacje to czas podróży, więc na hasło „może wpadniesz mnie odwiedzić w Sewilli?” długo się nie zastanawiając kupiłam bilet i poleciałam. Malaga przywitała mnie zaskakująco niską temperaturą jedyne 26 stopni (ostrzegana przez znajomych, że w Hiszpanii upały i słońce), lekko zdziwiona udałam się w dalszą podróż do Sewilli, i tu już bez ogródek mogę powiedzieć 45 stopni, ciężkie nagrzane powietrze – cud i miód jak na polskie deszczowo-pochmurne standardy.

Sama Sewilla piękna, co tu dużo pisać, skupmy się na winie, bo za pewne to wszystkich interesuje najbardziej. W mieście z uwagi na upały wszyscy popijają Tinto de verano – jest to niezbyt wyszukany, lecz idealnie gaszący pragnienie napój na bazie czerwonego wina i gaseosa (gazowana lemoniada o łagodnym smaku z niski poziomem cukru) idealny w połączeniu z tapas (tutaj wybór jedzenia jest niesamowity od owoców morza, przez różnego rodzaju sery i sałatki, aż po mięsa podawane z przeróżnymi sosami).

Dzięki uprzejmości znajomych miałam przyjemność odbyć również wycieczkę do Jerez de la Frontera, gdzie najpierw zobaczyłam urzekający pokaz koni tańczących do muzyki flamenco. Następnie w walce z upałami postanowiliśmy przekąsić niesamowite tapas: gazpacho z suszoną regionalną szynką i tortille z ziemniaków (tortilla española), popite gaszącym pragnienie tinto. Wszystko przepyszne!

Później odbyliśmy bardzo ciekawą wycieczkę po winiarni, zakończoną krótką degustacją sherry. Tio Pepe (od nazwiska jednego z założycieli) to marka Sherry, najlepiej sprzedającą się na świecie. Do degustacji podano dwa rodzaje sherry bardziej wytrawne Tio Pepe dry Sherry o intensywnym bukiecie migdałów. Bardzo wytrawne, jednak zbalansowane w smaku, ładnie rozpływa się na palecie. Zalecane do przekąsek, a także szynki i serów. Drugim z degustowanych było Croft Original, Pale Cream tu mocno wyczuwalna słodycz orzechów włoskich, dobrze zbalansowane dużo przyjemniejsze w piciu.

Za cały pobyt w Hiszpanii serdecznie dziękuję (specjalne buziaki dla Gosi!). Na pożegnanie w ramach krótkiego zwiedzania przed odlotem dane zobaczyć mi było Malagę, w której akurat odbywała się fiesta (bawiący się, śpiewający na ulicach Hiszpanie, popijający tinto, wino oraz inne bliżej niesprecyzowane drinki to naprawdę niesamowite jak ludzi umieją się bawić i jak swoim entuzjazmem zarażają innych).

I tylko trochę żal, że w Krakowie trudno znaleźć takie tapas i taką atmosferę. Przyjemnie jest usiąść z przyjaciółmi w ciepły letni wieczór popijając dobre, chociaż niekoniecznie wyszukane wino, które zastąpi niezniszczalny „zimny browar” podczas upałów. Wino w Krakowie czeka na Wasze sugestie w temacie „gdzie na wino?” – będziemy promować lokale z dobrym winem w dobrej cenie.

M.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s